Relacje
i wrażenia
Atmosfera
spotkania była cudowna. Przy takiej gospodyni jak Zosia i takich
rowadzących oraz uczestnikach po prostu nie mogło być inaczej.
W
sumie było nas 26 osób. Większość znała już przynajmniej połowę
uczestników - bądĽ to z Forum i spotkania międzyklubowego w Łodzi,
bądĽ z KL czy spotkania w Gąskach. Były też nami nowe w tym gronie
osoby - Agnieszka z Poznania którą namówiła do przyjazdu przyjaciółka,
Paweł i Justynka ze Zd-Woli, Ela z Warszawy która zgłosiła się
z ogłoszenia w Internecie no i Małgosia, przyjaciółka Zosi, tak
samo promieniejąca dobrocią i mądrością jak Zosia, w dodatku pełna
pozytywnej energii którą uczyła nas odkrywać, odblokowywać i wmacniać
w sobie podczas warsztatów. W ostatniej chwili zmieniając wczesniejsz
plany dojechali do nas Zbyszek Paliwoda i Asia Ulowska.
W
piątek wieczorem przyjechała pierwsza grupka uczestników. Zosia
przywitała nas uśmiechem i ciepłym żurkiem. Postanowiliśmy wspólnie
wykorzystać ten wieczór ucząc się gry SATORI - gry dotyczącej
radykalnego wybaczania. Mimo pewnego zamieszania, które wiązało
się z przybywaniem kolejnych osób, każdy z uczestników gry odkrył
dla siebie coś ważnego w sprawach, które pozornie wydawały się
zakończone. Najbardziej chyba było to widoczne w przypadku Darka,
który bardzo spięty na początku gry odczuł wyraĽną ulgę po jej
zakończeniu, z innej perspektywy patrząc na to, czego doświadczył
jeszcze w szkole podstawowej. Przyznam, że z lekkim zdumieniem
obserwowałam Darka,
którego znam od kilku lat, jak podczas tej zabawy, pod wpływem
własnych przemyśleń, ale w dużej części dzięki życzliwości i otwartości
grupy zaczyna wychodzić ze swojej skorupy i mówić otwarcie o emocjach
i przeżyciach. Ja też doznałam olśnienia, uświadamiając sobie,
że żal który jeszcze gdzieś we mnie tkwił w związku z bardzo wazżną
dla mnie sprawą nie znika, bo osoba, do której tak naprawdę miałam
żal była inna niż ta, ktorą świadomie wcześniej obwiniałam. Sprawa
jak mi się wczesnij wydawało zamknięta powróciła zrządzeniem losu
w grze i pozwoliła mi poznać prawdziwe Ľródło emocji, które tłumiłam,
ale które wciąż mnie hamowały.
Kiedy
dołączyły do nas dwie przyjaciółki z Poznania, Jola i Agnieszka,
Ania Ożarek wyśledziła że Agnieszka, która była z nami po raz
pierwszy, właśnie w ten dzień obchodzi urodziny. Okazja do kolejnych
miłych słów, misiaczków, odśpiewaliśmy 100 lat, Zosia wyciągnęła
butelkę wina a na koniec wyhuśtaliśmy solenizantkę. Agnieszka
ze wzruszeniem powiedziala nam póĽniej, że były to najpiękniejsze
urodziny w jej życiu.
W
sobotę zaczęliśmy dzień od pysznego śniadania przygotowanego przez
Zosię - karmiła nas między innymi jajkami z kawiorem. Potem terning
pmięci - warsztaty Zosi pobudziły naszą wyobraĽnię, wyostrzyły
koncentrację i pokazały możliwości naszej pamięci, a wszystko
to podczas zabaw, które co chwila pobudzały nas do śmiechu.
Zosia
jest dla mnie Mistrzyną Organizacji. Prowadząc warsztaty w czasie
gdy my wykonywaliśmy zadane ćwiczenia wymykała się do kuchni i
przygotowała dla nas obiad (na 26 osób). Mieliśmy ryż z kurczakiem
i pysznym sosem i sałatkę z kapusty pekińskiej.Po
obiedzie Małgosia, przyjaciółka Zosi zaczęła opowiadać nam o tym,
jak możemy zwiększyć energię potrzebną do działania, jak radzić
sobie gdy nadchodzi faza kryzysu, skąd się biorą pewne blokady
energetyczne i jak można je poprzez świadomą pracę nad przekonaniami
usuwać lub choćby
łagodzić. Pokazała nam jak pracować z afirmacjami, a w sobotę
jeszcze na naszą prośbę nauczyła nas ćwiczeń magnetycznych i oddechowych
- prostych ćwiczeń które w połączeniu z afirmacjami dodają energii
i pomagają radzić sobie w trudnych sytuacjach.Dostaliśmy wskazówki
jak wykorzystywać innych jako lustra i jak radzić sobie gdy mamy
trudności z przyjęciem wsparcia, obojętności lub krytyki.
Wieczorne
spotkanie KLS było wspaniałym podsumowaniem tego niezwykłego dnia
- mieliśmy okazję jeszcze lepiej się poznać poprzez wypowiedzi
i mowy w łańcuszkach - stanowiło też świetne wprowadzenie do wieczornej
zabawy z wróżbami.
O
niedzieli już pisałam, dodam tylko, że dla mnie te warsztaty to
jedne z najpiękniejszych dni które zachowam w pamięci. Patrząc
na radosne, spokojne twarze uczestników, na uśmiechy które pojawialy
się przy każdym spojrzeniu, na misiaczki w których przekazywalimy
sobie sympatię i życzliwość, słuchając inspirujących historii
osób które mówiły o własnych odkryciach na drodze osobistego rozwoju
i poczuciu wolności jaką daje świadome i odpowiedzialne życie
czułam, że właśnie spełniają się moje marzenia.
Jaga
~~~*~~~*~~~*~~~
Wprawdzie
minal juz prawie tydzien od spotkania w Czestochowie ale ciagle
jeszcze jestem pelna energii która sie tam naladowalam. To spotkanie
bylo tez inspiracja do myslenia, bylo jakby pczatkiem reakcji
która caly czas zachodzi we mnie...
Warsztaty
poswiecone umyslowi po raz kolejny uswiadomily mi jaka on jest
wielka sila, dostarczajac przykladów zarówno na to, ze mozna uzyc
go do niszczenia siebie doprowadzajac do chorób czasami smiertelnych
jak i do budowania swojego szczescia.
Umysl
mozna wycwiczyc, zeby móc go lepiej uzywac. Tak samo jak cwiczymy
miesnie i potem czujemy lepsza kondycje fizyczna tak samo z umyslem
dzieki jego "gimnastyce" tworzymy coraz wiecej polaczen
pomiedzy pólkulami i to pozwala nam miec lepsza pamiec szybciej
sie uczyc szybciej i lepiej kojarzyc fakty. Kilka cwiczen pamieci
pokazala nam Zosia, Przemek byl namacalnym przykladem tego ze
mozna sie uczyc, poznawac swiat i jego prawa z pasja i gleboka
motywacja a nie tylko z obowiazku oraz koniecznosci realizacji
programu szkolnego. Ciekawym dla mnie byla informacja ze skupianie
sie na szczególach nie pomaga w zapamietywaniu i uczeniu (wrecz
przeciwnie szczególowe notatki sa stosowane jako technika zapominania),
lepiej temu sluzy spojrzenie na calosc kojarzenie i laczenie róznych
dziedzin.
Podobnie
mysle jest z tym co mamy do zrobienia w zyciu skupianie sie na
szczególach bez braku jasnej drogi przed soba moze powodowac zagubienie
zniechecenie i poczucie bezsensu. Wrózba z kart Tarota jaka zafundowala
nam Ania w wieczór wrózb, byla dla mnie inspiracja zeby spojrzec
na moje zycie jak na calosc. Jakby podsumowac co juz zrobilam,
w jakim momencie jestem i co jeszcze i jak mam do zrobienia...
Nasz
umysl jest jak program komputerowy, przez rodziców czy innych
ludzi jakich spotkalismy na swojej drodze zostaly w nim zapisane
rózne programy i nawyki niekoniecznie dla nas dobre, czasem ograniczajace
nasze dzialania. Sila nasza i naszego umyslu jest to ze mozemy
je zmienic, mozemy zaprogramowac sami swój umysl tak zeby sluzyl
NAM jaknajlepiej. Na pewno jest wiele sposobów jak mozna to zrobic.
Na warsztatach Malgosia dala nam mnóstwo praktycznych wskazówek
jak zrobic to z pomoca afirmacji. Moga one byc pomocne w pozbywaniu
sie zlych ograniczajacych nas programów, przekonan (czasem niektóre
slowa nie chca nam przejsc przez gardlo, wywoluja zmieszanie i
zaburzenie oddechu). Odblokowanie oraz wprowadzanie nowych przekonan
przez codzienne afirmacje moze byc zródlem sily i bodzcem (kiedy
zapal troche opada zeby isc w okreslonym kierunku). Potem oczywiscie
potrzebne jest dzialanie afirmacje jakby przygotowuja grunt.
Podczas
calego spotkania czuc bylo ogromna wzajemna zyczliwosc kazdego
z uczestników, mimo ze kazdy z nas jest inny, oraz chec do tego
zeby dzielic sie z innymi wlasnym doswiadczeniem i znajdowac to
czego szukamy.
A
to wszystko dzialo sie w domu niezwykle goscinnej i zyczliwej
Zosi...
Juz
teraz sie ciesze i zapraszam na nastepne spotkanie podczas TT
w Gaskach.
pozdrawiam
serdecznie
Agata Lorenz